22 lipca uczestniczyłam w obchodach 74 rocznicy Pacyfikacji wsi Czarnowo-Undy, miejscu, będącym cichym świadkiem zmagania żołnierzy Legionów Polskich z tymi, którzy z pychą i pogardą wkroczyli na naszą ojczystą ziemię. 

 

Tragiczne wydarzenia w życiu wioski miało miejsce 22 lipca 1944. Wówczas to, wycofujący się przed rosyjską ofensywą Niemcy, w odwecie za atak partyzantów spalili zabudowania wsi, a mieszkańców rozstrzelali. 

John Stuart Mill powiedział znamienne słowa: 

„Wojna jest zła, lecz nie najgorsza. Jeszcze gorszy jest stan rozkładu i degradacji uczuć moralnych i patriotycznych, nakazujący myśleć, że nie ma rzeczy wartej wojny”. 

My, Polacy, doskonale rozumiemy sens tych słów. Cenimy pokój, ale jeszcze bardziej kochamy naszą Ojczyznę i by bronić jej wolności, jesteśmy gotowi do ogromnych poświęceń. Doskonale zdajemy sobie sprawę, że spoczywa na nas wielka odpowiedzialność za to, aby „ducha” patriotyzmu przekazać młodszemu pokoleniu, które jest naszą nadzieją. Swoimi czynami powinniśmy dać młodzieży wzór, jak być patriotą w obecnych czasach. Dbajmy o polską historię, polskie tradycje i wartości. Dbajmy o to, aby przyszłe pokolenie Polaków poszukiwało prawdziwych autorytetów i okazywało wdzięczność oraz szacunek tym, którzy tak wiele poświęcili dla naszej Ojczyzny, bo jak mówił Roman Dmowski: „Jesteśmy różni, mamy różne zainteresowania, ale łączy nas jeden cel. Cel ten to Ojczyzna, dla której chcemy żyć i pracować”.

W tym miejscu dziękuję serdecznie organizatorom tej podniosłej uroczystości. Dziękuję Panu wójtowi Sylwestrowi Jaworowskiemu, Przewodniczącej Rady Gminy- pani Barbarze Sobol oraz wszystkim, dzięki którym możemy dziś okazać szacunek i oddać honor poległym za naszą wolność.